Emilia Figel

Menadżer Symulatorów Spawania

Braki kadrowe w spawalnictwie – czego USA uczy polskie CKZ

11 sierpnia 2026

Wczesna edukacja zawodowa jako odpowiedź na brak fachowców – co Polska może wziąć z amerykańskiego modelu nauczania

 

W hrabstwie Summit w stanie Ohio organizacja Scouting America uruchomiła ośrodek, w którym uczniowie klas 6-9 uczą się podstaw spawania, stolarki, hydrauliki i elektryki na długo zanim staną przed formalnym wyborem ścieżki zawodowej. Program powstał jako odpowiedź na oszacowany przez Forbes deficyt ponad miliona nieobsadzonych miejsc pracy w zawodach rzemieślniczych w USA, z prognozą kolejnych 345 tysięcy nowych stanowisk do 2028 roku. Uczestnicy – często jeszcze zanim usłyszą słowo “kariera” – dotykają prawdziwego sprzętu i wracają do domu z wykonanym własnoręcznie projektem.
To dobry punkt wyjścia, żeby przyjrzeć się, jak podobny problem wygląda i jest rozwiązywany w Polsce.

 

Sytuacja w Polsce – sieć CKZ rośnie, ale to nie jest wąskie gardło

Wbrew pozorom, w Polsce nie brakuje infrastruktury edukacyjnej. Centra Kształcenia Zawodowego działają w większości dużych miast (Gdańsk, Kraków, Wrocław, Częstochowa, Kielce, Nowy Sącz, Ełk i wiele innych), oferując kwalifikacyjne kursy zawodowe, w tym w obszarze spawalnictwa, i systematycznie inwestują w nowoczesne wyposażenie. Ten poziom wyposażenia to w dużej mierze efekt ogromnego dofinansowania unijnego, jakie od lat trafia do szkolnictwa technicznego i zawodowego – przykładem może być prawie 7 milionów złotych, jakie Politechnika Gdańska otrzymała z programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego na rozwój i modyfikację programów kształcenia dla kluczowych branż krajowego przemysłu. Skala takiego wsparcia pokazuje, że pieniądze na rozwój kształcenia technicznego w regionie nie są problemem. Podobnie dzieje się w mniejszych miejscowościach, zwłaszcza tych, w których powstają duże zakłady przemysłowe – lokalne CKZ często oferują tam kształcenie na równie wysokim poziomie technicznym jak placówki w dużych miastach, żeby nadążyć za potrzebami przedsiębiorców (pracodawców)
Innymi słowy, sieć CKZ w Polsce jest bardzo dobrze przygotowana pod kątem infrastruktury i programu nauczania. Prawdziwym ograniczeniem nie jest jednak jakość kształcenia, tylko liczba uczniów, którzy do tych placówek trafiają.
Skala problemu kadrowego jest przy tym dobrze udokumentowana. Barometr zawodów 2026, coroczna prognoza przygotowywana przez urzędy pracy, wskazuje 17 zawodów deficytowych w skali kraju, a spawacze i elektrycy pojawiają się na liście braków niemal w każdym województwie, obok kierowców, pielęgniarek i nauczycieli zawodu. Ministerstwo Edukacji Narodowej ujęło zawody spawalnicze i pokrewne na krajowej liście 34 profesji o szczególnym znaczeniu dla gospodarki, do których dofinansowywane jest kształcenie w szkołach branżowych.

 

Zarobki jako realny argument

Dane płacowe za 2026 rok pokazują, że praca w zawodzie spawacza już dziś opłaca się bardziej niż wskazywałaby na to jej postrzegana atrakcyjność. Średnie wynagrodzenie oscyluje w okolicach 7 300 – 8 800 zł brutto miesięcznie, a doświadczeni spawacze ze specjalizacją (spawanie w pozycjach wymuszonych, praca ze stalą nierdzewną czy aluminium) mogą liczyć na stawki rzędu 9 000-12 000 zł brutto i więcej. To wynik bez konieczności kończenia studiów – kwalifikacje można zdobyć w szkole branżowej lub na kursie kwalifikacyjnym, a zatrudnienie praktycznie gwarantowane jest od razu po ukończeniu nauki, ze względu na trwały deficyt kadr.

 

Gdzie jest prawdziwy problem

Jeśli infrastruktura (CKZ) istnieje, a zarobki są konkurencyjne, to dlaczego deficyt się utrzymuje od lat? Porównanie z modelem amerykańskim pokazuje, gdzie leży różnica – nie w liczbie placówek, tylko w momencie pierwszego kontaktu z zawodem.
W USA program Scouting America celowo dociera do dzieci w wieku 11-15 lat, a więc na długo przed jakąkolwiek formalną decyzją o ścieżce kształcenia. To spotkanie z zawodem najczęściej jest w formie zajęć rekreacyjnych i dzieje się w atrakcyjnej, niesformalizowanej formie (obóz, warsztat, projekt do zabrania do domu).
W Polsce decyzja o wyborze szkoły branżowej albo liceum zapada praktycznie jednorazowo, pod koniec ósmej klasy, czyli w wieku 14-15 lat, często bez wcześniejszego, praktycznego kontaktu z żadnym zawodem rzemieślniczym. Wizyty ósmoklasistów w CKZ owszem się zdarzają, ale mają charakter pojedynczych, jednorazowych wycieczek “zawodoznawczych” organizowanych krótko przed samą decyzją, a nie regularnego programu budowanego od klasy szóstej czy siódmej. W efekcie decyzja o szkole branżowej wciąż bywa postrzegana jako wybór “gorszy” albo “zapasowy” względem liceum, mimo że dane o zarobkach i zatrudnieniu mówią coś zupełnie innego. To właśnie luka czasowa i wizerunkowa, nie luka instytucjonalna, wydaje się realnym problemem.

 
FIGEL od lat współpracuje ze szkołami branżowymi i CKZ przy wdrażaniu symulatorów spawania VRTEX – w ubiegłym roku sprzęt tego typu trafił między innymi do CKZiU nr 1 w Gdańsku. To rozwiązanie, które sprawdza się nie tylko w pracowniach zawodowych: symulator odwzorowuje proces spawania w wirtualnej rzeczywistości, bez użycia prawdziwego łuku, iskier, dymu spawalniczego czy gorącego metalu. W praktyce oznacza to, że sprzęt można bezpiecznie postawić nawet w szkole podstawowej albo na wydarzeniu dla dzieci, bez ryzyka poparzeń, uszkodzenia wzroku czy konieczności zapewnienia specjalistycznej wentylacji, jakiej wymaga prawdziwe stanowisko spawalnicze. To właśnie ta cecha – zerowe ryzyko przy zachowaniu realistycznego doświadczenia – sprawia, że symulator dobrze nadaje się do wczesnego, niezobowiązującego kontaktu z zawodem, zanim uczeń w ogóle stanie przed decyzją o dalszej ścieżce kształcenia.
 
Zapraszamy do zapoznania się z możliwościami jakie daje system Vrtex 360 Compact na symulator.figel.pl.